Wybiera się lisek na kobity i namawia ślepego zająca. Ten się wymiguje jak może: - Wiesz, ja jestem ślepy, która mnie zechce. - Chodź zając na babki, czy musisz widzieć? - No ale nie widzę i nie będę wiedział co i kiedy! - Ja ci powiem, chodź zając na kobity, no! No i zając dał się namówić. Idą przez las, lis nie zauważył korzenia i wyrznął jak długi. A lecąc wyrwało mu się: - O q*.*a! Zając momentalnie poprawia grzywkę: - Dzień dobry pani...
Podczas lekcji Jasiu narysował na ławce muchę. Podeszła do niego nauczycielka i myśląc, że mucha jest prawdziwa chciała ją zabić. Uderzyła ręką w ławkę i ją sobie złamała. Mówi do Jasia: - Jutro przyjdziesz do szkoły z ojcem. Następnego dnia zjawia się Jasiu z tatą w szkole i nauczycielka mówi do ojca: - Pana syn namalował wczoraj na ławce muchę, myślałam, że jest ona prawdziwa, chciałam ją zabić i widzi Pan co sobie przez niego zrobiłam! Na to ojciec: - To jeszcze nic. Tydzień temu, jak Jasiu namalował na drzwiach gołą panienkę i mój brat się na nią napalił to trzy dni z ch..a drzazgi wyciągał.
Szczyt zręczności. Nasrać w stringi.
Jak nazywa się przyrząd do wydłubywania kału? - wykałaczka.
Dlaczego Małysz tak daleko skacze? Bo codziennie pije Red Bula.
W restauracji kelner: - Szampan. - Szkobitom.